Wierzę w mężczyzn

Pochodzi z Bydgoszczy. Zawsze chciała być adwokatem, ale szybko się okazało, że dziennikarstwo to jej żywioł. Od lat w redakcji sportowej TVP. Była jedną z głównych współprowadzących studio Igrzysk Olimpijskich w Atenach, Turynie, Pekinie i Vancouver. Z mężem, również dziennikarzem sportowym, Marcinem Feddkiem mają 3-letnią córeczkę Lenę. Obecnie możemy ją oglądać w telewizji śniadaniowej "Kawa czy Herbata", ale za jakieś 10 lat – jak sama mówi – będzie stać po drugiej stronie kamery, jako wydawca lub producent.
Nie zwracam uwagi na stereotypy dotyczące wyglądu, jestem gadułą i tylko przez rozmowę mogę rozpoznać, czy ten mężczyzna w skórze tandetnego macho jest ciekawy czy nie. Często tacy faceci, kiedy opadną im nastroszone piórka, wołają mamę i stają się zupełnie niemęscy.

Mówi się, że mężczyźni polują, a kobiety łowią. Ze mną też tak było, Marcin na mnie polował, polował, ale to ja zarzuciłam haczyk i przyciągnęłam go do siebie. W większości związków to kobiety podejmują decyzję, że ten mężczyzna będzie ich partnerem.

Nie umiem dostrzec, kiedy mężczyzna się we mnie zakocha. Jestem naiwna i zawsze wydaje mi się, że jego podchody to przyjaźń, że to mój kumpel, na którego mogę liczyć. A kiedy dochodzimy już do ściany, której oczywiście nie widzę, i dowiaduję się, że to wcale nie chodzi o przyjaźń, to jestem załamana. Przecież nie tak miało być…

Mężczyźni imponują mi swoją pasją, może nawet chodzić o fotografowanie wróbla zwyczajnego, ale jeśli on opowie mi o nim tak, że dla mnie będzie to niezwykłe i tajemnicze, to już mnie ujął. Bardzo łatwo znaleźć na mnie sposób. Trzeba pół nocy ze mną przegadać. Nie trzeba mi przynosić kwiatów i obsypywać drogimi prezentami.

Każdy facet obejrzy się za długonogą blondynką w szpilkach. Wierzę bardzo w mężczyzn i w to, że w ostatecznym rozrachunku ważne jest dla nich coś, co jest jeszcze bardziej sexy, czyli nasz mózg.

Jechałam ostatnio z Tomkiem Kucharem samochodem. Byłam kierowcą. Nagrywaliśmy felieton dotyczący ekonomicznej jazdy samochodem. Powiedział, że jestem bardzo dobrym kierowcą, mam to zarejestrowane na taśmie dla potomnych i mężczyzn, którzy myślą, że kobieta za kółkiem to…

Film, który pokazuje wszelkie możliwe relacje damsko-męskie, to "To właśnie miłość". Oglądałam wiele razy i płaczę zawsze, kiedy Mark wyznaje żonie swojego przyjaciela, że ją kocha, ale wie, że nie może jej mieć. Pozostaje mu tylko mieć nadzieję, że kiedyś po prostu o niej zapomni. Jeśli chodzi o charakter, jestem jak Emma Thompson, zdrady nie biorę pod uwagę!

Jestem idealistką, typem Ani z Zielonego Wzgórza, mam jedną miłość, mnóstwo planów, marzeń i dobrze mi z tym. Choć nie idealizuję rzeczywistości. Nie jestem w stanie powiedzieć, że mam najwspanialszego, najcudowniejszego męża na świecie. Marcin jest świetnym facetem, jest nam wspaniale, ale nie wpadam w uniesienia, nie lewituję na chmurce, widzę wady i zalety i wszystkie akceptuję.

Umiem powiedzieć mężczyźnie, czego potrzebuję, nie czekam, aż on się domyśli. Jestem zwolenniczką jasnych, czystych sytuacji. Ale oczywiście później mu wypomnę, że przytula mnie, kiedy o to poproszę, a sam z siebie nie umie czy zapomina? Relacje damsko-męskie są tak trudne, że nie da się ich opowiedzieć w jednym "Seksie w wielkim mieście".

Mam wrażenie, że mój mąż w ogóle nie jest o mnie zazdrosny albo dobrze się z tą zazdrością ukrywa. Częściej to ja zadaję pytania: dokąd idziesz, z kim, o której będziesz. Ostatnio byłam zazdrosna, zapytałam, dlaczego tańczył z blondyną o "duuuużych oczach". Wstydzę się takich sytuacji. Marcin moich typowo babskich zachowań nie próbuje zrozumieć, macha ręką i mówi: dobra, trzeba przeczekać.

Prywatnie to ja jestem szefem domu. Trzymam całą księgowość. Mój mąż za to świetnie gotuje. Nie jestem wyzwoloną babą, która sama szafy przenosi. Mam od tego faceta. Ale to ja muszę podjąć decyzję, gdzie tę szafę przenieść.

Najseksowniejsze w sporcie są proste, jasne zasady. Kto pierwszy, ten lepszy. To podniecenie przy ostatnich sekundach meczu, biegu, to jest to! To jak z tym polowaniem mężczyzn…

Barcelonie kibicuję z oczywistych względów. Ich trener – Josep Guardiola – to całkiem ciekawy obiekt… Mój mąż jest byłym piłkarzem i nie mogę nie oglądać z nim meczów, i nie kłócić się o spalonego. Często razem siedzimy na kanapie, pijemy piwo i emocjonujemy się... po męsku.

wysłuchały: Iga Gierblińska i Edyta Hetmanowska
żródło: magazyn Prime

15/07/2010, 20:58