Kościół to nie Archiwum X

Szymon Ho_ownia
Ko_ció_ to nie Archiwum X
Czy stereotypowe my_lenie o katolikach przeszkadza w kultywowaniu wiary?

Mnie nie przeszkadza - wiara to najwa_niejsza przygoda w moim _yciu. Je_li kto_ chce mnie widzie_ jako dziwnego ch_opca, który nic nie wie o _yciu, na s_owo 'seks' oblewa si_ p_sem i nawet w wannie zawodzi ko_cielne pie_ni, to jego problem. K_opot w tym, _e wiary nie da si_ dobrze prze_y_ w pojedynk_. Trzeba o niej gada_. Tylko jak tu gada_, je_li w naszym katolickim kraju katolicyzm jest obudowany murkiem stereotypów? Patrzy si_ na nas jak na harcerzy, których ksi__a p_dz_ po polu minowym - gdziekolwiek si_ cz_owiek ruszy, i tak wyleci w powietrze. Najpierw trzeba rozbroi_ t_ bomb_ - t_umaczy_, _e Bóg to nie skrzy_owanie policjanta z ksi_gowym, _e katolik to nie znaczy smutny, nie_yciowy, staro_wiecki. _e Ko_cio_a nie wynaleziono po to, by zabrania_ ludziom chodzi_ do _ó_ka. Chrze_cija_stwo to nie _wiatopogl_d, to relacja. Z _ywym Bogiem i _ywymi lud_mi.

Jak pan ocenia propowo_aniowe dzia_ania, np. filmy opowiadaj_ce o dniu z _ycia ksi_dza, zmontowane jak teledyski MTV?

Superpomys_. Lepszy ni_ t_umaczenie, _e za ten spadek odpowiada ni_ demograficzny, albo - koncepcja pewnego biskupa - _wieccy szafarze (faceci, którzy mog_ rozdawa_ komuni_). Takie filmy nie wzbudz_ w nikim powo_ania, ale mo_e o_miel_ tych, którzy si_ wahaj_. W Wielkiej Brytanii widzia_em reklam_ seminarium na podstawkach do piwa. Polscy jezuici robili kampani_ pod has_em: 'Nie jeste_my anio_ami, robimy tylko ich robot_'. Pokazuj_, _e ksi__a to nie postrach nie_lubnych narzeczonych, ale normalni ludzie, którzy maj_ misj_. Takie romanse z kultur_ masow_, je_eli s_ dobrze zrobione, maj_ sens. Prosz_ zobaczy_, co si_ sta_o gdy dwóch zakonników zrobi_o w Polsce minitelewizj_ internetow_. Siedzi dwóch kolesiów w habitach, nawijaj_ co_ do siebie, a mnóstwo ludzi chce ich ogl_da_. Jasne, _e si_ od tego nie nawróc_, ale mo_e nast_pnym razem, jak zobacz_ ksi_dza, to nie uciekn_, tylko z nim zagadaj_. Media, popkultura to jest billboard. Na tym si_ nie da napisa_ ksi__ki, ale mo_na tak ni_ kogo_ zaciekawi_, _e nie b_dzie móg_ zasn__, póki jej nie kupi.
'Ró_aniec z gwiazdami' te_ by_by sensownym romansem?

'Ró_aniec z gwiazdami', teleturniej 'Jaka to modlitwa?' oraz serial 'M jak modlitewnik' to by_y _arty, które sprzedawali_my z ks. Kazimierzem Sow_ wszystkim, którzy - gdy powstawa_ kana_ Religia.tv - pytali nas: a co wy b_dziecie pokazywa_? Jedni biadali, _e to b_dzie komercja, inni - _e tylko kadzid_a i organki, wi_c my, udaj_c powag_, ci_gn_li_my temat, mówi_c, _e to dzi_ taki k_opot zamówi_ designerskie kl_czniki, ale w ko_cu pracujemy w koncernie, na pewno kto_ nam pomo_e, mo_e kolega Jacyków? (_miech)

Przez popkulturowe, medialne romanse Ko_ció_ traci na swojej Tajemnicy.

Ale Ko_ció_ to nie Archiwum X! Takie podej_cie pojawi_o si_ po raz pierwszy w raju, gdy w__ zapyta_ ludzi, czy Bóg zabroni_ im je__ ze wszystkich drzew ogrodu. Zasugerowa_, _e Stwórca to rodzaj ochroniarza w pi_knym parku. Niby park jest dla ludzi, ale chodzi_ nie wolno, k_a__ si_ nie wolno, nic nie wolno. Z_o maluje nam w g_owach obraz Boga niezrozumia_ego, odleg_ego od ludzkich potrzeb, mo_e i szlachetnego, ale dziwnego Go_cia. To taka my_l wyka_cza Ko_ció_, a nie libera_owie, Joanna Senyszyn czy Unia Europejska! Jedna z rzeczy, która najbardziej mnie kr_ci w moim Ko_ciele, to dost_pno__ Boga. Gdy na mszy odwracam si_, by przekaza_ znak pokoju, nigdy nie wiem, na kogo trafi_ - na Jana Pospieszalskiego, pani_ z Radia Maryja, by_ego sekretarza partii, który ma dzi_ interes b_awatny, czy pani_, która nie prowadzi si_ najlepiej. Ko_ció_ nie jest dla tych, którzy nie upadaj_, tylko dla tych, którzy si_ chc_ z tego syfu podnie__. A jak kto_ nie mo_e podnie__ si_ od razu, to trzeba mu przypomnie_, _e cho_ nie mo_e przyst_powa_ do komunii, chrztu nikt mu nie zabierze. Nadal jest w drodze.

Czy nie boi si_ pan, _e to, co pan opisuje za pomoc_ popteologicznego j_zyka, zostanie strywializowane i trafi na pó_k_ obok Coca-Coli i Myszki Miki?

Pracuj_ chyba jednak na innym pi_trze ni_ Myszka Miki i Coca-Cola, chocia_ obie lubi_. J_zyk, którego u_ywam w 'Tabletkach z krzy_ykiem', pytaj_c, czym ró_ni si_ dusza od karty SIM albo czy niebo to wieczny orgazm, mo_e kogo_ odrzuci_, ale to b_dzie znaczy_o, _e ma dla siebie inne propozycje. Nie stawiam sobie za cel zbawienia _wiata. Jestem facetem, który stoi przed ko_cio_em i mówi: 'Nie gryz_'.

A je_li jednak ugryz_?

Powiem mu, _eby zmieni_ ko_ció_. Sam te_ kiedy_ uprawia_em 'churching', w_drowa_em od ko_cio_a do ko_cio_a, a_ znalaz_em taki, w którym nie gryz_. Jak ksi_dz mówi i modli si_ pi_knie - warto powiedzie_ mu mi_e s_owo, jak gada g_upoty- mamy prawo si_ w_ciec.

Jest pan niczym przewodnik duchowy?

Raczej konsul honorowy na kra_cach katolickiego _wiata. Pomagam za_atwi_ najpilniejsze sprawy, reszt_ niech si_ zajm_ specjali_ci.

Czuje pan, _e spe_nia jak__ misj_?

Je_li w _yciu nie ma misji, po co _y_? Od zawsze mam poczucie, _e mam ma_o czasu, wi_c próbuj_ go sensownie wykorzysta_. Nie jestem jednak misjonarzem w rodzaju kolegów Hernána Cortéza, preferuj_ bardziej subtelne metody dotarcia.

Udzia_ w programie 'Mam talent' jest tak_ subteln_ metod_?

'Talent' zrobi_em, bo chcia_em. Po pierwsze, dlatego _e bardzo lubi_ ten format. Ogl_daj_c wersj_ brytyjsk_, p_aka_em na przemian ze wzruszenia i ze _miechu, po drugie - tam s_ po prostu wspaniali ludzie, których nigdy by_ nie spotka_. Tacy jak pani Bronis_awa, cudowna emerytka z Warszawy, która w 'Mam talent' pokaza_a, _e z papieru umie zrobi_ wilcze oczy Tuska. Mam w sobie ogromn_ ciekawo__ ludzi. Gdy j_ strac_, to b_dzie znak, _e trzeba zmieni_ zawód. Kilka odcinków wstecz wyst_powa_ Piotr Boruta, brzuchomówca, który na co dzie_ pracuje z chorymi dzie_mi. W czasie wyst_pu zepsu_o mu si_ pianino. By_ o krok od wej_cia do fina_u, ale przegra_. Zamiast toczy_ _ó__, pogratulowa_ dziewczynie, która przesz_a, mówi_c, _e sam te_ by na ni_ g_osowa_, bo jest lepsza. Sta_em na scenie obok niego i chcia_em si_ schowa_. Takich ludzi powinno si_ pokazywa_ w telewizji, a nie mnie albo niektórych moich kolegów. Gdy moi szefowie zdecyduj_ si_ ten postulat spe_ni_, zajm_ si_ wy__cznie pisaniem. Na szcz__cie ca_y ten rozgardiasz przyszed_ do mnie po 12 latach pracy. Rado_ci z napisania ksi__ki nie mo_na porówna_ z niczym.

Nie zak_óci tej satysfakcji to, _e przylgnie do pana etykietka pierwszego katolickiego showmana?

Ró_ne etykietki ju_ nosi_em, przejmowanie si_ tym to prosta droga do ob__du. Nigdy do ko_ca nie b_d_ showmanem, ani tylko intelektualist_. Nie mam wy__cznie my_li, mam te_ emocje, ogl_dam seriale, czytam 'Vanity Fair' i 'GQ'. Ogl_danie, s_uchanie czy czytanie mnie nie jest do zbawienia konieczne, ka_dy mo_e zdecydowa_, czy b_dzie ze mn_ w tej przygodzie, czy nie. Oczywi_cie, jak si_ cz_owiek pokazuje w telewizji, pojawia si_ popularno__. Tyle _e to jest co_ bez znaku. Matka Teresa by_a popularna, Doda te_. Ka_da z nich u_ywa_a tego narz_dzia do innych celów. Ja mam jasny cel - d_uba_ ludziom w mózgu, sercu i duszy. 'Ró_a_ca na lodzie' nie zrobi_.

Rozmawia_y Iga Gierbli_ska i Edyta Hetmanowska
_ród_o: Wysokie Obcasy

19/05/2010, 11:51