Aktor, który nabiera prędkości

Antoni Pawlicki
Aktor, który nabiera prędkości

Trzyma ręce w kieszeniach, stawia kroki milowe, zamaszyste jak świat – można by sparafrazować słowa poety, próbując opisać Antoniego Pawlickiego. Debiutantem dawno już nie jest, zagrał m.in. w "Katyniu" Andrzeja Wajdy i telewizyjnym "Czasie honoru". Dwukrotnie nominowany do nagrody Zbyszka Cybulskiego. Słowem: jeden z najbardziej utalentowanych polskich aktorów w magazynie "Malemen".
"Będę strzelał z procy do słońca" – mówi o swoich planach. Ma 26 lat. Dużo pracuje. Dla niego "pracować" to nie to samo co "robić karierę". Jego kalendarz nie pęka w szwach od spotkań. Nie bywa na imprezach. Jest przekorny, zadziorny, energiczny. Minęły ledwie cztery lata, odkąd ukończył studia na warszawskiej Akademii Teatralnej, a zdążył zagrać w "Katyniu", partnerować Machulskiemu, Nowickiemu, Zamachowskiemu. Za debiut w "Z odzysku" Sławomira Fabickiego dostał nagrodę główną na festiwalach w Salonikach i Bratysławie.
Rozpoznawalność zyskał dzięki serialowi "Czas honoru". Przedwojenny klimat mu pasuje, ale łatka przedwojennego amanta – już nie. Marzy o zagraniu postaci złej do szpiku kości. Nie lubi, gdy się go porównuje z kimkolwiek. Nawet ze Zbyszkiem Cybulskim, którego bardzo ceni. Choć przyznaje: chciałby mieć jego magnetyzm. Chce być znany z tego, co robi, nie z tego, gdzie i z kim bywa. Z domu wyniósł szacunek do aktorstwa, bo to zacny zawód (o babci, aktorce Barbarze Rachwalskiej, napisał pracę magisterską). "Dla mnie aktorstwo to po prostu wkręt, nie powołanie czy misja naprawiania świata". Ten "wkręt" zmusza go do poznawania siebie, zwłaszcza kiedy przygotowuje role teatralne.

Drugi raz pracuje z Michałem Siegoczyńskim: "Jego spektakle wymagają ekstremalnej nagości emocjonalnej" – mówi Pawlicki, który niewiele ma w sobie z ekshibicjonisty. Ale dzięki przedstawieniu "Showtime" w Teatrze Praga uczy się nie chować za graną postacią, bardzo osobiście powiedzieć coś o życiu i o tym, co czuje. W teatrze pociąga go możliwość zderzania się na nowo ze swoim bohaterem. W filmie to kontakt jednorazowy. Choć czasem radykalnie coś zmieniający. Dzięki roli w "Jeszcze nie wieczór" w reżyserii Jacka Bławuta zaczął rapować, choć brak mu poczucia rytmu. Freestyle’owy pojedynek na słowa z Janem Nowickim robi wrażenie. Po tym filmie zmienił też stosunek do starszych ludzi – dotychczas kojarzyli mu się głównie z kolejkami w sklepie, własnych dziadków stracił wcześnie.
Przed egzaminem do Akademii usłyszał, że mówi cwaniacko i knajacko, tak spłaszcza samogłoski. Mama poradziła mu, żeby nie wstydził się, że mówi po warszawsku. Jest warszawiakiem z dziada pradziada. Lubi to miasto. Z przyjaciółmi chodzi do ulubionej knajpy z powieszonym nad barem kantorowskim hasłem, że wszelkie rewolucje artystyczne wywołują kawiarnie. Lubi to miejsce, może tam posłuchać muzyki, obejrzeć spektakl, ale i napić się wódki. "Kiedyś mogłem iść następnego dnia rano na zajęcia tańca, dziś już nie". Jak sam mówi, jest na początku drogi. Wierzy w dobro, mądrych ludzi, niebo i piekło.
Żeby żyć, musi nie tylko grać, ale i podróżować. Byle nie z biurem podróży. Z wakacji wracał przez Bośnię i Hercegowinę z przystankiem w Sarajewie. "Świetne miejsce. Inspirujący miks muzułmańsko-słowiański". Jeszcze trzy dni przed spotkaniem podróżował po Maroku. "Zafundowaliśmy sobie z kumplem taką podróż, żeby od razu dostać między oczy". W Marrakeszu trafili na plac Djemaa El Fna, gdzie jest mnóstwo narkomanów, naciągaczy i zaklinaczy węży. Dzikość, ale bez przesady. Plecak. Przewodnik. Ląduje gdzieś i sam sobie radzi. "Jak Allah pozwoli, chciałbym kupić sobie tanią terenówkę i objechać Rumunię i Bułgarię". Ma za sobą pięciodniową podróż Koleją Transsyberyjską. Dotarł tam, gdzie nie ma dróg, gdzie pieniądz nie ma żadnej wartości. Zrozumiał wtedy, co tak naprawdę znaczy mieć, chcieć, posiadać. Marzy mu się amazońska dżungla. Wybiera się w rejs po Adriatyku. W przyszłości chce mieć własny biznes. "Mam zajebiste pomysły – wymyka mu się – ale nic nie powiem". Żeby nie zapeszyć.

Iga Gierblińska i Edyta Hetmanowska
Źródło: Malemen

19/05/2010, 11:39