Szkoda mi życia na siedzenie i banie sie

(drukuj)

Karolina Gorczyca

Po raz pierwszy telewidzowie mogli zobaczyć ją w drugiej części serialu „Twarzą w Twarz“. Już wtedy zrobiła zamieszanie. Kim jest ta młoda i piękna aktorka? Teraz jest bardzo zajęta, biega z jednego planu zdjęciowego na drugi. Pochodzi z małego miasta, które nauczyło ją wolności. Jest zwolenniczką buntu w sztuce. Egzamin do szkoły aktorskiej zdała brawurowo...opluwając komisję. Wyfrunęła spod skrzydeł prof. Jerzego Stuhra, który był dla niej mentorem. Najchętniej opowiada o aktorstwie, bo to jest jej prawdziwą pasją. Teraz oglądamy ją w „Miłości na wybiegu“ i „Ostatniej akcji“. Wymarzona rola wciąż przed nią.

Ponoć, by aktorka odniosła sukces, powinna mieć twarz Wenus, umysł Minerwy, wdzięk Terpsychory, pamięć wziętego prawnika oraz skórę nosorożca… Masz szansę na sukces?
Wolę inne definicje przepisu na sukces, ta jest trochę za długa.

Czym zatem jest dla Ciebie sukces? Czy myślisz o sobie w tych kategoriach, czy wciąż prawdziwy sukces jest przed Tobą?
Dla mnie sukcesem jest poukładane życie wewnętrzne i osobiste.

Jaka jest Twoja upragniona rola?
Nie mogę zdradzić, bo ktoś moglby mnie wyprzedzić (śmiech)

Możemy oglądać Cię w filmie „Miłość na wybiegu“. Lubisz modę?
Stroj jest pewnego rodzaju maską, bardzo dużo mowi o czlowieku. Gdy widze kogos po raz pierwszy, po jego stylu potrafię okreslić pewne cechy jego charakteru. Tak samo jest z fryzurą czy makijażem. Zwracam uwage na to, co teraz promuje sie jako trend, natomiast nie stosuje sie do tego. Mam swoją własną modę, która jest najbliżej mojej osobowosci.

W “Miłości na wybiegu” nosiłaś piękne suknie w greckim stylu o pastelowych odcieniach i nasyconych barwach. Czy strój rzeczywiście ułatwia przeistoczenie się w postać?
Kostium bardzo pomaga mi w graniu. Nadaje formę i charakter postaci. Dobrze wymyślony kostium i charakteryzacja to połowa sukcesu. Tworzą postać, dają pierwsze wrażenie. Moment, kiedy pracuję nad zewnetrznym wizerunkiem swojej bohaterki, wybieram kolory, formy, materialy, jest najprzyjemniejszy. Wtedy przychodzą mi pomysly na zachowania lub gesty postaci. Widzę, co mogłaby zrobić, a jak nie zachowałaby się na pewno. W „Miłości na wybiegu“ miałam możliwość poeksperymentowania z kostiumem i stylizacją. Pamiętam piękną suknię, którą miałam na skałach, nad przepaścią podczas kręcenia scen na Maderze….

Czy masz kłopot z rozbieranymi scenami?
Sceny rozbierane zawsze są trudne do zagrania. Muszą mieć swoje uzasadnienie. Ostatnio widzialam film „Euforia“ w reż. Wyrypajewa. Tam nagość była kostiumem. Kiedy bohaterowie nadzy chodzili po plaży, czuli się swobodnie, byli częścią natury. Byli jak pierwsi ludzie, ktorzy nie znają ubrań. Nam nagość kojarzy się ze wstydem, zażenowaniem, czymś niemoralnym. A przecież ciało, to tylko forma zewnętrzna, strój, dany nam całe życie, pod którym kryje się coś dużo istotniejszego.

Jak wcielasz się w dane postaci? Przecież nie zawsze aktor lubi graną przez siebie postać.
Nie pamietam, żebym grała postać, której nie lubię, bądź nie akceptuję. Każdą staram się zrozumieć i obronić. Nawet negatywni bohaterowie nie są przecież do końca źli. Trzeba wtedy pokazać ich nieumiejetności, kompleksy i lęki. Jak w życiu. Ludzie z natury są dobrzy. Czasami robia tylko glupie rzeczy. Dostojewski napisal w Biesach: “Człowiek jest zły, bo nie wie, że jest dobry”, i jesli sobie to uswiadamiam, wtedy staję się bardziej wyrozumiała dla siebie.

Jak przygotowujesz się do roli?
Czytam scenariusz, mam jakąś pierwszą wizualną koncepcję na postać, zapisuje te pomysły, znowu czytam scenariusz, chodzę z nim wszędzie, wyobrażając sobie poszczególne sceny. Czasem prywatnie przyciagam podobne sytuacje, a te doswiadczenia wykorzystuje do budowania postaci. Słucham muzyki i wybieram utwory, ktore mi najbardziej pasuja do historii mojej bohaterki, znowu czytam, zadaję sobie pytanie: „Ty, Karolina, co byś zrobila w takiej sytuacji?” i znowu zapisuję. A potem zmieniam scenariusz na nowy, bo wcześniejsze zapiski juz nie sa aktualne i mieszają mi w głowie. I tym sposobem klaruje się postać, którą bardziej przeczuwam intuicyjnie niż wymyślam za pomoca intensywnych analiz tekstu.

Czy myślisz o pracy po pracy?
Staram się nie myslec o pracy, gdy jestem w domu, ze znajomymi, czy na spacerze, ale w moim przypadku czesto jest to nieuniknione. Głowa ciągle pracuje, wyobraża, kreuje obrazy. Często jest tak, że idę na zakupy, czy na spacer, ale w wyobraźni ogladam sobie gotowy film, poszczególne sceny, wyobrażam sobie, że gram je na różne sposoby. Obrazy przychodzą same.

Czy miewasz momenty, że chciałabyś zbuntować się przeciwko reżyserowi?
Czasami. Chcialabym trochę iść pod prad, zniszczyć ład i porządek w scenie, zrobić coś, aby ją złamać, aby utrudnić partnerowi sprawę, znaleźć jakiś konflikt i moment starcia. Często słyszę od rezysera: “Nie, nie, to za dużo, to za mocno, ta postac by tak nie zrobila.” Więc zawsze się dziwię “A dlaczego by tak nie zrobila? Gdzie to jest napisane, co by ta postać zrobiła, przecież to ja gram, i to ode mnie wychodzi ten impuls.” Jestem zwolenniczką buntu w sztuce, ale nie buntu przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Trzeba temu nadać dobry kierunek.

Pochodzisz z małego miasteczka, i niczym grana przez Ciebie postać przyjechałaś do wielkiego miasta. Czy miałaś wielkie plany, marzenia?
Pewnie. Wyspiański napisał:” Musimy zrobić coś, co by od nas zależało, zważywszy, że dzieje się tak dużo, co nie należy do nikogo”. Nadal mam plany i nowe marzenia. Wiem, że jeszcze dużo przede mną. Potrafię cieszyć się swoją młodością i obecnym czasem. Nabieram odwagi z każdym dniem i to daje mi dużo energii. Im więcej człowiek daje z siebie, tym więcej odbiera z otoczenia. Zawód aktora daje poczucie pewnego “niezakończenia”, bo to przygoda, która może trwać całe życie.

Czym jest dla Ciebie rodzinne miasto? Czego Cię nauczyło?
Bilgoraj to niewielkie miasteczko na lubelszczyznie, przy tym bardzo urokliwe. Za każdym razem, kiedy tam wracam, widze że cos się zmieniło, przybyło nowych budynków, zniknęło parę drzew. Każdy kąt przywołuje jakieś wydarzenie, osobę, muzykę. Nauczyło mnie wolności, potrzeby przestrzeni, umiejętności doceniania natury. Uwielbialam jeździć rowerem po Roztoczu, gdzie miałam kilka ulubionych miejsc. Tam w totalnej ciszy mogłam posiedzieć nad jeziorem i poczytać książkę. Troche mi tego brakuje.

Kiedy podjęłaś decyzję o przyszłym zawodzie? Jak wyglądał egzamin?
Już w podstawowce myślałam o szkole teatralnej. Wtedy zaczęłam uczęszczać na zajęcia teatralne do Alicji Jachiewicz i Stefana Szmidta, którzy w moim mieście zorganizowali grupę teatralną. Do PWST dostałam się po maturze. Na ostatni etap egzaminu wpadłam do sali spóźniona i zdyszana, więc komisja dała mi zadanie, żebym tekstem Urszuli Koziol “Kobieta niezależna” zaczeła ich przepraszać, że się spóźniłam, a potem, żebym zeczeła krzyczeć na nich, tak jakbym ich nienawidzila. Zaplułam wszystkich z komisji, myślałam też, że przewrocę stół, za którym siedzieli, ale odpowiednio wcześnie przerwali.

Czego nauczył Cię Jerzy Stuhr? Jakim jest prafesorem?
Prostoty, poczucia, że nie zawsze wiecej i mocniej znaczy lepiej. Ze prosta prawda i szczerosc zawsze wygraja i sie obronia. Był wymagajacym, wyrozumialym dla swoich studentow, znakomitym obserwatorem, wzorem i autorytetem dla wielu.

Czym różni się absolwent warszawskiej PWST od krakowskiej? [ To pytanie proszę potraktować z lekkim przymrużeniem oka]
Absolwen krakowskiej PWST spotyka sie ze znajomymi pod pomnikiem Mickiewicza, a z warszawskiej AT pod kolumną Zygmunta.

Wychowałaś się w Biłgoraju, studiowałaś w Krakowie. Teraz mieszkasz w Warszawie. Czy spełnił się sen o Warszawie?
Spelnia sie sen o przyszlosci…

Czy zawód aktorki pomaga Ci w życiu?
Niedawno musialam szybko zalatwić coś w urzędzie. Kolejka byla koszmarna, więc zrezygnowana myślałam, że nie mam najmniejszych szans. Jakaś pani w okienku rozpoznała mnie i otworzyła to okienko specjalnie dla mnie, załatwiłam sprawę szybko i skutecznie. Czasem aktorsrwo się przydaje (śmiech)

Twoje plany, kolejne filmy. Opowiedz o nich
Teraz pracuję na planie debiutu Tomka Lewkowicza “Huśtawka”. To historia mężczyzny, który ma poukładane życie prywatne, żonę i córeczkę i pewnego dnia spotyka na swojej drodze Karolinę. Zakochuje się w niej z wzajemnoscią. Karolina jest artystką, projektantką mody. Michał (Wojtek Zieliński) musi dokonać wyboru co do swojego życia oraz osób, które w tym życiu uczestniczą. Karolina jest trochę pogubiona, samotna, szuka spokoju i bezpieczenstwa, które znjaduje przy Michale. Nie potrafi poradzic sobie bez niego, jednocześnie wie, że nie może rozbijać małżeństwa, więc sama postanawia przerwać ten emocjonalny trójkąt. Równolegle pracuje na planie “Skrzydlatych świń”, filmu Anny Kazejak opowiadającego o kibicach piłki nożnej. To historia dwoch braci Oskara (Paweł Małaszyński) i Mariusza (Piotr Rogucki), dla których piłka nożna jest całym życiem, a wszystko inne jest na drugim miejscu. Gram Alinę, narzeczoną Oskara, kobietę silną, dojrzalszą od niego, która sprawia, że w pewnym momencie Oskar uświadamia sobie, ile może stracić w życiu, i że czas dorosnąć i stać się mężczyzną. Jestem własnie po premierze “Ostatniej akcji” Michała Rogalskiego, czekam na premierę „Zdjęcia” Macieja Adamka i drugiej serii serialu “Czas honoru”.

Jakie są Twoje pasje poza aktorstwem? Wiem, że swego czasu zajmowałaś się jeździectwem.
Gdy tylko moge, wyjeżdżam na Mazury, gdzie odpoczywam i jeżdżę konno. Konie to wspaniała sprawa. Czuje, że to bedzie poczatek pieknej historii.

Ostatonio dużo grasz. Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość? Nie boisz się, że podzielisz los wielu młodych dobrze zapowiadających się aktorek, które ciągle czekają na rolę życia?
Szkoda mi życia na siedzenie i banie sie.

Rozmawiały Iga Gierblińska i Edyta Hetmanowska
Miesięcznik Sukces

02/04/2010, 10:41