WŁÓCZĘDZY

Włóczędzy
Yivun Li
Wydawnictwo Czarne

21 marca – dzień równości – jest ważnym dniem dla mieszkańców chińskiej Błotnistej Rzeki. Miasteczko oczekuje na zdemaskowanie i stracenie Gu Shan – młodej kontrrewolucjonistki, córki szanowanego miejscowego nauczyciela. Dziewczyna była zwolenniczką rewolucji kulturalnej, ale z czasem po młodzieńczych „ideałach“ i ślepej wierze w system nie pozostał nawet ślad. Shan w trakcie pobytu w więzieniu napisała w pamiętniku coś, co uznano za wystarczający powód do kary śmierci. Egzekucja ma pokazać wszyskim, że system poradzi sobie z każdą niepokorną jednostką. Oczekiwanie na egzekuję wyzwala w ludziach prawie wyłącznie to co najgorsze, a nieliczne odruchy dobra wydają sie być pomyłką.
Autorce udało się ukazać obraz całej społeczności niszczonej przez reżim, czyniąc książkę bardziej uniwersalną. To nie są Chiny jak z obrazka – to Chiny jak z Orwella. Po lekturze pozostaje smutek, strach i rozpacz. Brutalny realizm, od którego nie można się oderwać.

04/11/2010, 23:51

Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie
Marek Radziwon
W.A.B.
W tym roku miały ukazać się dwie biografie Iwaszkiewicza. Jedna przepadła wraz z wydawnictwem. Druga dzięki temu nie ma konkurencji. Przyznam się, że nie na tę czekałam najbardziej. Ale… (nie przesądzajmy faktów – jakby powiedział Wołoszański). „Pisarz po katastrofie“ to próba zrozumienia motywów postępowania artysty, z której wyłania się postać niejednoznaczna, zaskakująca i niedająca się definitywnie zaszufladkować. Nie jest to jednak opowieść o twórcy. To biografia z szeroko zarysowanym kontekstem politycznym oraz szczegółami uwikłania Iwaszkiewicza w PRL-owski reżim. Markowi Radziwonowi udało się dotrzeć do wielu niewykorzystanych wcześniej źródeł m.in. archiwów partii czy SB.
Iwaszkiewicz nie należy dziś do najbardziej poczytnych autorów – czas pokaże jak kolejne pokolenia poradzą sobie z jego literaturą. Cokolwiek nastąpi warto przyjrzeć się człowiekowi, któremu historia nie szczędziała wrażeń.

31/10/2010, 16:34

SZTUKA PIERDZENIA

Sztuka pierdzenia
przeł. z franc. Krzysztof Rutkowski
Słowo/Obraz/Terytoria

Spójrzmy prawdzie w oczy -tej wstydliwej - i wetknijmy nos w swoje sprawy. Pierdzenie jest sztuką. Wiek XVIII owocował w przykłady literatury skatologicznej. Obok rozpraw dotyczących medytacji na klozecie, samogwałtu i historii ciała znajdujemy tę szczupłą historię pierdzenia, datowaną na 1751 rok. Materia pierdliwa dzieli się na wokale(gromkie, pełne, półwokale), cichce i bąki właściwe
oraz dyftongonalne(głośniejsze od piorunów) itp. O tym ostatnim rodzaju opowiadał Homer w historii Priapa, który gromkim pierdnięciem wystraszył gromadę czarownic rzucających nań zły urok. A jeśli, Czytelniku Prime’a, chciałbyś diabła ze swego życia przegnać, użyć odpowiednio musisz swojskiej armaty. Wstrzymywanie gazów powoduje szaleństwo, melancholię, psuje imaginację i powoduje uległość wobec sił zła. Już starożytni mędrcy wiedzieli, że-tu cytat- człowiek stworzony jest do upustliwej wolności. Alors péter!

25/10/2010, 22:52

Zielony dom

Mario Vargas Llosa
ZIELONY DOM
Znak

W małej osadzie w Andach tajemniczy don Aselmo buduje tytułowy
zielony dom. Z ogromnym salonem, sześcioma pokoikami, wieloma
łóżkami i lustrami. Wywołuje poruszenie wśród mieszkańców
Piuny. Jak wszystko co nieznane- budzi strach i
zgorszenie, ale też przyciąga ze zdwojoną siłą. O zielonym domu
i jego właścicielu krążą legendy - o tym co robi z zarobionymi
na nierządzie pieniędzmi i ile nowych dziewczyn sprowadził do
domu uciech. Ksiądz Garcia nie pozostawia mieszkańcom
cienia wątpliwości - zielony dom to moralna, zgniła plama na
mapie miasta. "Patrzcie - piorunował z ambony Ojciec García -
brakuje tylko, by deszcz ognisty spadł na Piurę". Mimo
złożeczeń i nienaswistych spojrzeń kobiet, zielony dom rośnie
wszerz i wzwyż - niczym żywy orgniazm. Do czasu... W tej wilowątkowej powieść pełnej kontrastów małoniasteczkość dopada nas z każdej strony i oblepia niczym
wilgoć dżungli. Przeszłość miesza się z przyszłością, a dobro
ze złem. Jak w życiu.

08/07/2010, 19:13

PIj Graj Używaj

Andrew Gottlieb
PIJ GRAJ UŻYWAJ
Świat Książki

Rozwiodłeś się? Nie idź do psychoterapety. Pij, graj i używaj. Najlepiej przez rok. I jeszcze jendo: nie bój się zer. Nawet, jeśli są to zera na twoim koncie. Doradza autor – satyryk i scenarzysta seriali komediowych. Bob Sullivan, pracownik nowojorskiej agencji reklamowej, zdradzony i porzucowny, rozwodzi się po 8 latach małżeństwa. Wyrusza w podróż po Irlandi, gdzie pije, Vegas, gdzie gra i Tajlandii, gdzie spełnia swoje najskrytsze fantazje erotyczne. Ta duchowa i fizyczna podróż życia to wędrówka w głąb męskiej natury oraz zapis 12 miesięcy staczania się na dno.
Przed wyruszeniem w podobną podróż warto przeczytać. Pouczające, a do tego zabawne.

07/07/2010, 20:09

Amerykański Buntownik

Marc Eliot
AMERYKAŃSKI
BUNTOWNIK
ŻYCIE CLINTA EASTWOODA
Wydawnictwo Dolnośląskie

Kto powie, że Clint Estwood nie jest twardzielem? Może być, że oldschoolowym, ale jednak. Wychował się na filmach klasy B, w dzieciństwie nie miał jednego domu, rodzina Eastwoodów prowadziła tułacze życie. Roznosił mleko, pracował jako hutnik, zatrudnił się na stacji benzynowej. W czasie służby wojskowej pilnował, żeby gwiazdorzy ze Special Services nie potopili się na basenie. A sam kiedyś omal nie utonął w Pacyfiku. Jego pierwsze kroki przed kamerą, to same niewidzialne role. Warto przeczytać, żeby wiedzieć jak zdobywca niejednego Złotego Globu i niejednego Oscara, wypracował sobie swój charakterystyczny uśmieszek hollywoodzkiego mściciela.

06/07/2010, 05:58

Wojna

Jean-Marie Gustave Le Clezio
„Wojna”
Wydawnictwo W.A.B.

Noblista napisał tę książkę w 1970 r., do nas trafia po 40 latach. Wtedy tłem politycznym była wojna w Wietnamie, wkroczenie amerykańskiego wojska do Kambodży i olbrzymie straty w ludziach w wyniku trzęsienia ziemi w Peru. Dzisiaj do tego rachunku dopiszemy długą listę okrutnych wydarzeń. Komitet noblowski, kiedy przyznawał wyróżnienie francuskiemu pisarzowi, podkreślił, że w jego prozie wyrażany jest sprzeciw wobec wobec cywilizacyjnych zagrożeń, w których ginie – dosłownie, ale też metaforycznie – człowiek. Bohaterką jest Bea B., niespełniona dziennikarka. Spotyka się z Panem X, z którym czasem może przejechać się po mieście jego motocyklem bmw 500 cm3, nocą poobserwować gwiazdy, zapalić papierosa i wymienić kilka zdań zaczynających się od „a ja wierzyłam…”, „a ja wierzyłem…”. Doskonała licytacja o Bogu, zmarłych, ale przede wszystkim wyobraźni. Pan X mówi o rytuałach, w które jeśli się nie uwierzy, pozostanie się na zewnątrz. Tak uczy ją rozmowy z obcą osobą przez automat. O jakiej wojnie pisze Le Clezio? Czy można coś w niej jeszcze stracić? Największym wrogiem jest samotność. Oprócz Bei B. i Pana X, bohaterem jest miasto. Potężne, betonowe, bulgoczące, w masce śmierci, pełne głośnych ulic, jest jak pocisk, który zatrzymał się tuż przed człowiekiem i rozniesie wszystko w drobny pył. Bea B. wciąż ucieka, żwir rani jej bose stopy. Przed czym ucieka? Le Clezio nie mówi nic wprost. To chaotyczna, poetycka opowieść o zagubieniu. „Możliwe, że wojna jest na razie tylko we mnie” mówi narrator. Ale trudno jest cokolwiek usłyszeć i rozpoznać (w sobie, w myślach). Jedno jest pewne – nie można się zatrzymać. Co można więcej robić w czasie wojny? Co tylko chcemy, można dziergać sweter, zabić się, fotografować, wyjść z domu.
Wojnę Le Clezio porównuje do aktu narodzin. Wszystko wygląda na nietknięte kataklizmem, samochody stoją w korkach, samoloty latają, ludzie chodzą. Ale coś opuściło wnętrze człowieka, pisze autor. Czym jest to coś? Została tylko wnęka, jama, jaskinia, wydrążenie, macica i to tam, w środku, zaczyna się wojna.

05/07/2010, 21:38